NANDA DEVI EAST
Dwuwierzchołkowy masyw Nanda Devi jest najwyższym wzniesieniem Himalajów Garhwalu, a jednocześnie drugi po Kanchenjunga całych Indii.
Obydwa wierzchołki Nanda Devi są samodzielnymi szczytami, połączonymi ostrą 3-kilometrową granią. Główny szczyt (7816 m n.p.m.) wznosi się we wnętrzu ogromnego kotła górskiego, zamkniętego ze wszystkich stron ścianami o wysokości paru tysięcy metrów.
Ten trudno dostępny kocioł zyskał miano „Sanktuarium Nanda Devi". Wypływa z niego rzeka Rishi Ganga, która tworzy głęboką dolinę.
Nanda Devi East (7434 m n.p.m) jest samodzielnym szczytem, który zamyka Sanktuarium od strony wschodniej. Jest połączony z głównym wierzchołkiem 3-kilometrową ostrą granią, która prawie w całości przebiega powyżej 7000 m n.p.m. Nanda Devi jest „świętą górą" dla Hindusów.
Nazwa szczytu tłumaczy się następująco: Nanda jest jednym z przydomków bogini śmierci Kali - żony Shivy, Devi znaczy bogini.
Historia zdobywania szczytów Nanda Devi
Dziennik polskiej wyprawy z 1939 roku
Życiorysy uszestników pierwszej wyprawy
Cytaty z książki Janusza Klarnera
„.... lecę. Wpadam w kozły. Otaczają mnie zwały zlodzonego śniegu i nieprzenikniony tuman puchu. ..... Nagle ostre, bolesne szarpnięcie w piersiach. Spokój. Zasłona śnieżna rozpływa się. Przez chwilę obserwuję lecące w dół bryły, za którymi gonią moje rękawice. Mija długie kilkadziesiąt sekund, a potem słyszę stłumiony łoskot, gdzieś spod progu lodowca leżącego dwa tysiące metrów pod mymi stopami – kurzy się tam niewielki tuman śnieżny, znaczący drogę niedoszłego przeznaczenia.”
„Wkopaliśmy się tak głęboko u nasady nawisu, że następnie już pod nawisem wybiliśmy duże „okna” na stronę doliny Lawan.”.
„ Kolację jemy dziś znakomitą. Kolejność, jak zawsze podług himalajskiej etykiety: na początek gorąca limoniada z soku cytrynowego, po tym pemikan (suszone mięso), szynka i groszek zielony, wreszcie na zakończenie, wedlowskie owoce w cukrze.”
„Dlaczego brnę przemarznięty na wylot, w wichurze tnącej szpilkami śniegu, po zlodzonej ścianie, w tysiącmetrowej ekspozycji, niosąc z wysiłkiem wór odbierający siły i pewność ruchów? Na pewno nie robię tego z uśmiechem zadowolenia. Przeciwnie, klnę ciężko...Dlaczego się nie cofam?”
„Nos, wargi i skóra na kościach policzkowych, spękane i pokryte strupami, pieką mnie, zarówno jak ręce napuchnięte od odmrożeń i drobnych skaleczeń, oczy porażone bolą i nie pozwalają patrzeć swobodnie.”
„Obecność prymusa, tak samo zresztą jak i towarzysza namiotowego, byłaby stanowczo łatwiejsza do zniesienia, gdyby nie świadomość codziennej nierozłączności.”
„Towarzysz namiotowy jest nie lada problemem. ... Po dłuższym współdziałaniu poznajemy go na wylot, zżywamy się z nim i .... nie możemy na niego patrzeć bez obrzydzenia.”
„Poziom higieniczny urządzenia kanalizacyjnego zapewnia niezawodna w działaniu, kilkusetmetrowej głębokości przepaść.”
„Kto nie wstawał po biwaku skostniały z zimna, w przenikniętym mrozem namiocie, ten nie zrozumie, z jaką radością można witać pierwsze promienie słońca”.
„Podchodzenie na wysokościach jest specjalną umiejętnością. Każdy gwałtowny ruch wytrąca z miarowego tempa przez zakłócenie oddechu. Złapanie właściwego powolnego rytmu, który by się dał jak najdłużej bez przystawania utrzymać, jest całą sztuką. Poruszania nasze przypominają zwolniony film”.